Impresariat

Szymanowski Quartet w nowej odsłonie

Środowy koncert kameralny w Filharmonii Narodowej był wyjątkowym przeżyciem artystycznym.

Siedem ostatnich słów Chrystusa na krzyżu op. 51 Josepha Haydna ma jak najbardziej wielkanocną genezę: w 1785 roku Haydn otrzymał zamówienie na utwór, który miałby uświetnić uroczystości Wielkiego Piątku w Kadyksie. Zamówienie przyjął i skomponował utwór symfoniczny pod wyżej wymienionym tytułem. Dwa lata później opracował to dzieło na kwartet smyczkowy i wydał jako op. 51. Dla porządku dodajmy, że istnieje jeszcze transkrypcja fortepianowa Siedmiu ostatnich słów… oraz oratorium pod tym tytułem (1795-96).

Współcześnie Siedem ostatnich słów… najczęściej wykonuje się w wersji na kwartet smyczkowy (zainteresowanych oratorium odsyłam do kanonicznego nagrania Jordiego Savalla z 1990 roku). I właśnie ta wersja zabrzmiała w środę na Festiwalu Beethovenowskim, dając pojęcie o transformacji jaka dokonała się w składzie, jakości brzmienia i poziomu artystycznego Kwartetu im. Szymanowskiego (Szymanowski Quartet).

Z pierwszego składu tego zespołu, który powstał w połowie lat 90. (Marcin Dumicz – I skrzypce, Grzegorz Kotow – II skrzypce, Volodia Mykytka – altówka, Marcin Sieniawski – wiolonczela), został jedynie Volodia Mykytka. Prymariuszką jest Agata Szymczewska, która była członkinią „Szymanowskiego” przez kilka ostatnich lat, dają się poznać jako wytrawna kameralistka. Drugie skrzypce gra znakomity muzyk, Robert Kowalski. Kształcił się w Niemczech i Szwajcarii m. in. u Any Chumachenco i Zachara Brona. Obecnie jest pierwszym koncertmistrzem Orchestra della Svizzera Italiana w szwajcarskim Lugano. Wiolonczelistką Szymanowski Quartet jest Monika Leskovar, która studiowała w Berlinie u Davida Geringasa i jest laureatką czołowych konkursów wiolonczelowych, m. in. ARD w Monachium.

Choć grają w tym składzie od roku, w Haydnie zadziwili mnie czarującą spójnością brzmienia i jakością dźwięku: ciepłego, krągłego, „miodowego”, ale ze srebrzystą „nitką” w głosie pierwszych skrzypiec. Wiodący głos w Siedmiu ostatnich słowach… mają właśnie pierwsze skrzypce i one pozostają na pierwszym planie niemal przez cały czas, we wszystkim siedmiu sonatach, które składają się na ten utwór. Agata Szymczewska wciąż gra na skrzypcach Gagliano, które przekazała jej Anne-Sophie Mutter (Szymczewska jest też członiem Mutter Virtuosi). Szlachetne brzmienie tego instrumentu zupełnie mnie oczarowało. Łowiłam każdą nutę i każdą pauzę, muzycy Szymanowski Quartet mają bowiem świetne wyczucie retorycznego charakteru muzyki Haydna, w której pauza, chwilowe zawieszenie narracji, ma swój sens i treść emocjonalną. Pozostali muzycy wspaniale sekundowali Szymczewskiej – z jubilerską precyzją grając akompaniament – doskonale odmierzone drobne nuty pod łukiem, zespolone brzmieniowo i wyrazowo z partią wiodącą. Mistrzostwo.

Siedem ostatnich słów… wykonuje się z towarzyszeniem narratora, który czyta dołączony do każdego muzycznego fragmentu tekst Ewangelii, traktujący o męce pańskiej. Muzycy Szymanowski Quartet postanowili zastąpić słowa Ewangelii medytacjami religijnymi księdza Grzegorza Strzelczyka, doktora teologii dogmatycznej, intelektualnymi rozważaniami nad tym, co oznaczają i czym mogą być dla nas ostatnie słowa wypowiedziane przez Jezusa. Narratorem tym był Wojciech Pszoniak, który po mistrzowsku zinterpretował ten tekst, podkreślając jego walory literackie i intelektualne.

Szymanowski Quartet bisował smyczkową transkrypcją ostatniego kanonu z Kunst der Fuge Johanna Sebastiana Bacha.

Anna S. Dębowska

Koncert odbył się 28 marca 2018 roku w Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej w Warszawie

powrót do listy recenzji

VI Festiwal kompozycji romantycznych

Następny